TEATR
CHÓR KOBIET | THE CHORUS OF WOMEN

15 października, sobota, godz. 19.00 i 20.30
Teatr Wybrzeże, Scena Malarnia, ul. Teatralna 2
Sprzedaż biletów w cenie 20zł w kasach Teatru Wybrzeże; miejsca nienumerowane

[hur kobjet] to nowoczesna forma teatru chórowego. Libretto spektaklu jest kolażem tekstów kultury. Fragmenty Antygony, dzieł Agambena, Barthesa, Jelinek, Butler, CHÓR miksuje z frazami codziennego języka sloganami reklamowymi, przepisami kulinarnymi, dźwiękiem komputera, cytatami z filmów i baśni.

Nowoczesny chór tragiczny tworzony jest przez kobiety różnych zawodów i w różnym wieku. Podważa klisze językowe i odsłania język w jego ideologicznym wymiarze, przemawia słowami tekstów wykluczonych.

Dramat nowożytny zerwał z chórem, przez co pozbawił się pewnego wymiaru tragiczności. Musimy przywrócić chór scenie, znaleźć nowe formy jego teatralnej obecności; musimy przywrócić kobiety chórowi. CHÓR KOBIET będzie krzyczał, szeptał i śpiewał. Słowa potraktuje jak muzykę. Język przemieni w głos – uruchomi jego subwersywną siłę”.
Marta Górnicka

ETAPY PRACY
Projekt rozpoczął się 1 grudnia 2009 roku od otwartego castingu. Przy doborze uczestniczek nie był brany pod uwagę wiek kandydatek ani ich doświadczenie aktorskie czy muzyczne. Spośród 130 osób wybrano grupę 28 kobiet. Praca CHÓRU KOBIET rozpoczęła się w styczniu 2010 roku warsztatem ruchowo-głosowym. W tym samym miesiącu powstały libretto i partytura wykorzystane w projekcie I: „TU MÓWI CHÓR: Tylko 6 do 8 godzin, tylko 6 do 8 godzin...” (premiera 13 czerwca 2010). Rok później, 27 czerwca 2011, odbyła się premiera II spektaklu Chóru Kobiet pt.: „MAGNIFICAT”.

CHÓR eksperymentuje i poszukuje w obszarach:
• pamięci – przypomina pieśni polskie, zapomniane teksty dramatyczne, pieśni chóru z dramatów antycznych
• głosu – poszukuje głosu chóru oderwanego od języka np. w rytmach, echolaliach, burdonie
• gender – próbuje odzyskać | stworzyć głos i język kobiety w kulturze

CHÓR KOBIET | chór przegiętych dźwięków, rytmu, żywiołu i kontrastów
CHÓR KOBIET | trochę performatywny | trochę kabaretowy | trochę popowy | trochę operowy

Projekt CHÓR KOBIET powstał w ramach programu Instytutu Teatralnego im. Zbigniewa Raszewskiego – Placówka nowego teatru.

TU MÓWI CHÓR:
koncepcja, libretto, reżyseria: Marta Górnicka
partytura: IEN
choreografia: Anna Godowska
współpraca naukowa, literacka: Agata Adamiecka
konsultacje dyrygenckie: Agnieszka Symela
współpraca kostiumograficzna i scenograficzna:
Maja Wolak, Anna Maria Karczmarska
inspicjent: Marek Susdorf
producentka: Paulina Drzastwa
produkcja: Instytut Teatralny im. Zbigniewa Raszewskiego
premiera: 13 czerwca 2010, Instytut Teatralny im. Zbigniewa Raszewskiego
W spektaklu udział biorą: Maniucha Bikont, Justyna Chaberek, Ewa Chomicka, Alina Czyżewska, Paulina Drzastwa, Alicja Herod, Anna Jagłowska, Natalia Jarosiewicz, Katarzyna Jaźnicka, Ewa Konstanciak, Ewa Kossak, Katarzyna Lalik, Agnieszka Makowska, Kamila Michalska, Jolanta Nałęcz-Jawecka, Natalia Obrębska, Anna Rączkowska, Anna Rusiecka, Monika Sadkowska, Kaja Stępkowska, Karolina Szulejewska, Olga Szymula, Iwona Tołbińska, Agata Wencel, Karolina Więch, Anna Wodzyńska, Anna Wojnarowska.

Marta Górnicka – reżyserka, wokalistka, absolwentka Wydziału Reżyserii Dramatu Akademii Teatralnej w Warszawie. Ukończyła Warszawską Szkołę Muzyczną im. Fryderyka Chopina, studiowała także na Uniwersytecie Warszawskim i w Państwowej Wyższej Szkole Teatralnej w Krakowie. Autorka filmu „Łaknąć. Próba zapisu wg Sarah Kane”, którego premiera odbyła się na festiwalu Odkryte/Zakryte w Teatrze Dramatycznym w Warszawie. Współpracowała m.in. z Robertem Wilsonem przy warszawskiej produkcji "Symptoms /Akropolis" Gabrielli Maione i Stanisława Wyspiańskiego, z Redbadem Klijnstrą i Swietłaną Butskają w pracy nad głosem w teatrze. Na swoim koncie ma również płytę wydaną dla Polskiego Radia z songami Astora Piazzolli i spektakle solowe. Uczestniczyła w kursach mistrzowskich oraz prowadziła autorskie warsztaty w Salzburgu, Rzymie i Londynie. Od grudnia 2009 współpracuje z Instytutem Teatralnym im. Z. Raszewskiego w Warszawie, reżyserując CHÓR KOBIET i tworząc autorską formę teatru chórowego.

RECENZJE:
Thomas Irmer, "Pancerni, pies i kanapa Jelinek" – nachtcritic.de z 6.04.2011
CHÓR KOBIET Marty Górnickiej, jest prawdziwym odkryciem, prawdopodobnie przełomowym dla polskiego teatru. 25 kobiet w różnym wieku i wykonujących różne zawody chórem mówi najpierw o dobrych przepisach kulinarnych i dobrych mężczyznach, aż wreszcie wspaniały chóralny głos podejmuje temat obrazów kobiet w społeczeństwie konsumpcyjnym, przymusowych czynności na rzecz ideałów piękna i zwątpieniem w nie. Odbywa się to miedzy szeptem a krzykiem, miedzy zbieraniem się w silne grupy a leżeniem na podłodze jako krucha jednostka. [...] Ostatnie słowo 'metoikias' nawiązuje do Antygony, do traktowania jej jako obcej pozbawionej praw we własnym kraju - naprawdę silny, porywający spektakl.

Katarzyna Czeczot, “Chór kobiet miksuje dla Antygony”, www.krytykapolityczna.pl z 02.07.2010
Marta Górnicka, autorka libretta Chóru kobiet, umieszcza w nim jedną z kwestii, które wypowiada chór z tragedii Sofoklesa; chór męski, bo takiemu Sofokles przyznawał pierwszeństwo. Podobnie przywłaszcza sobie wszystkie pozostałe kwestie; jej libretto pomyślane jest jako oszałamiający kolaż, oszałamiające, bo dynamika, z jaką rozlegają się tu kolejne frazy, korzysta z wszystkich możliwych rejestrów; od słabego pisku do napastliwych poleceń, od kokieterii, w której pobrzmiewa raz niepewność, a raz strach, do wściekłego wrzasku, równe skandowanie pojawia się tu na równych prawach z momentami całkowitej kakofonii. (...) Zderzenia języków, ale też napięcie, jakie wywołują powtarzane gesty rozłączeń i zjednoczeń, zerwań i sojuszy, kruchość tego chóru, tak dalekiego od zwartej grupy, której siłą jest jedność, jest przedsięwzięciem niezwykłym, hipnotyzującym i elektryzującym. W jego przekazie łączy się energia sprzeciwu i oczyszczająca terapia, których połączenie – aż do Chóru kobiet –uważałam za niemożliwe. (…) Wygłaszany tekst rozpada się na kwartety, duety, pojedyncze głosy, jedna kwestia przerywa drugą, rozlega się kilka naraz, skandowanie przeradza się w hałas, ale kiedy wraca do czystego brzmienia, jest w tym rodzaj napięcia, za którym wyczuwalna jest determinacja wszystkich śpiewających. To chór, który jest na granicy rozpadu i którym - jakby przekonany o swojej misji - wykonuje hymn scalenia.