Bohaterowie nowego filmu Toma Tykwera - „Trzy” zdobędą się na odwagę ułożenia sobie życia, bo będą ludźmi wewnętrznie wolnymi. Tak samo bohaterka filmu „Łono”, która decyduje się na sklonowanie swojego zmarłego ukochanego. Konsekwencje ich decyzji mogą być różne, bo wolność decyzji nie gwarantuje racji. Jednak sztuka filmowa pokazująca człowieka na rozdrożu racji i przekonań jest prawdziwsza niż ta, która pokazuje gotowe recepty. Jest bliższa kondycji człowieka współczesnego -„człowieka wyborów”. Dokąd więc w takim wypadku zmierzamy? Czy prezentowane na festiwalu filmy pokazują ścieżkę wolności? Raczej stawiają nas naprzeciw dylematów i dychotomii. Oto niektóre z nich: czy angażować się w walkę o uniwersalne wartości czy pozostawić to innym? Czy moje życie jest ważne tylko dla mnie czy ma wymiar ogólnoludzki? Czy wartości rodzinne są ważniejsze od mojej wolności? A wreszcie również: czy bogate i wygodne życie kończy dylematy wolności?
W filmie „Krzyczący mężczyzna” ojciec knuje przeciw swojemu synowi. Gdzie zaprowadzi go zawiść i co zrobi z jego synem? Dlaczego wybrał zerwanie jednych z najtrwalszych więzów - więzów rodzinnych? Kim jest Chodorkowski – ikoną wolności czy przestępcą? Chyba ani jednym, ani drugim. Na tym polega wielki atut filmu Cyrila Tuschi, który otworzy tegoroczny festiwal: pozwala nam zająć własne stanowisko na podstawie sześcioletniej pracy dokumentalnej reżysera - gościa festiwalu. Proces tworzenia filmu w tym wypadku jest równie ciekawy, jak sam film. Tuschi ryzykował życiem, aby pokazać światu historię Chodorkowskiego.
Wiosna tego roku obrodziła w rewolucje na Bliskim Wschodzie. W te udane i te mniej, dotąd niezakończone, bardziej krwawe, niż przewidywano. Na początku dążenie do obalenia tyranów wzbudzało mieszane reakcje w wolnym świecie. Pytano: kto za tym stoi? Czy nie radykalni islamiści?, relatywizując prawo tych społeczeństw do samostanowienia. Pierwszą taką rewoltą była „Zielona rewolucja” w Iranie w 2009 roku. Krwawo stłumiony ruch obywatelski przeciw sfałszowanym wyborom pokazał światu dążenie Irańczyków do powrotu demokracji i pozwolił snuć wizje Bliskiego Wschodu z wolnym i demokratycznym Iranem. Film „Zielona rewolucja”, przypominający estetyką słynny „Walc z Baszirem”, przybliża nam te dni w Teheranie i zmniejsza dystans do tamtejszych mieszkańców, których może po raz pierwszy widzimy jako bojowników o demokrację, a nie jak przyzwyczaiły nas media, jako fanatyków Islamu. „Ponad stepem” przenosi nas do czasów II wojny światowej. Bohaterka filmu, grana przez Agnieszkę Grochowską, walczy o przeżycie w sowieckim kołchozie- gułagu gdzieś w Kazachstanie. Jej wolność można by określić jedynie po Kantowsku. Jako istota ludzka zachowała honor i ludzkie wartości na tej nie-ludzkiej ziemi. Czy dlatego przeżyła? Bohater filmu „Oslo, 31 sierpnia” w reż. Thriera właśnie skończył kurację odwykową. Wraca do przyjaciół i znajomych, próbuje znaleźć pracę. Widzimy bardzo inteligentnego i wrażliwego człowieka w zetknięciu z pustym życiem „bogatego i normalnego świata”. Czy uda mu się znaleźć miejsce w tej rzeczywistości? Jakich wyborów dokona?
Zarysowane powyżej dylematy, przed którymi stoją bohaterowie filmów zrozumiałe są dla wszystkich, niezależnie od kultury i systemu politycznego. Dylematy wolności są najbardziej uniwersalnymi ze wszystkich dylematów ludzkości. Walka o wolność - ta z wrogami i ta z własną słabością oraz lękiem jest wartością uznawaną powszechnie. Jednak pod warunkiem, iż wolność jest uznana za wartość samą w sobie, nie redukowalną do innych.
Tylko czy tak jest w rzeczywistości? Czy wolność jest wartością nadrzędną? Czy powinna być? Zostawiam Państwa z tymi pytaniami i zapraszam do szukania odpowiedzi w tegorocznym filmowym programie festiwalu ALL ABOUT FREEDOM. Pokażemy w nim dziesięć nagradzanych na całym świecie filmów ukazujących nie tylko różne historie, ale kulturowo i historycznie uwarunkowane punkty widzenia twórców na to, czym jest wolność. Serdecznie zapraszam również do dyskusji po filmach. Filmy o wolności, tak samo jak samo pojęcie Wolności, dopiero wypełnione naszą refleksją, mają sens.
Artur Liebhart
PRZEBŁYSKI SĄ MOŻLIWE
O pierwszym skojarzeniu ze słowem wolność, o poszerzaniu znaczeń i podróży z pozytywnym przesłaniem mówi Michał Chaciński, kurator projektów filmowych AAFF, odpowiedzialny za dobór repertuaru kina polskiego.
– Będzie tego roku rewolucyjnie i niepodległościowo?
– Zapewniam, że nie. Po czterech latach doświadczeń zależy nam na tym, aby przez dobór repertuaru naszego festiwalu, poszerzyć pojęcie słowa wolność o skojarzenia, które nie są zupełnie oczywiste. Słyszę wolność i oczywiście myślę przede wszystkim: wolność polityczna, wolność jednostki, wolność słowa… Filmy odwołujące się do tego doświadczenia na All About Freedom Festival też się oczywiście pojawią. Będziemy jednak świadomie sięgać głębiej i dalej. Dotykając dylematów tych widzów, którzy polityką zainteresowani nie są, rozterki ich samych i ich rodzin są im bliższe niż rewolucje, gdzieś daleko w Afryce, czy na Wschodzie. Przyglądać się będziemy wolności osobistej, na przykład problemom rodzącym się z utratą wolności z racji wymagań pracodawcy, czy bezalternatywności konsumpcyjnego świata Zachodu. Nie budujemy festiwalu wokół jednego tematu i nie zapraszamy na salę kinową jednego tylko typu widza. Ambicją tego festiwalu jest uczyć świata, ukazywać, że gdzieś daleko dzieją się rzeczy, które mają bardzo bezpośredni wpływ na nasze życie. Ale i pokazywać filmy, które mówią o granicach naszej wolności we własnym demokratycznym kraju, we własnym związku, we własnej głowie.
– Jakie filmy polskie wybrał pan dla nas w tym roku?
– Wybrałem dwa obrazy, oba są ciekawym przykładem na to, jak chcemy mówić o wolności w szerokim rozumieniu tego słowa.
„Dwa ognie” to film, który odwołuje się do pierwszych powiązań znaczeniowych słowa wolność: uchodźcy, obóz przejściowy, problemy ludzi uczących się reguł nowego życia. A z drugiej strony, film „W ciemności” Agnieszki Holland. To kino historyczne, które pozornie nic nie mówi nam o współczesności, nie porusza tematów politycznych. Widzimy lwowskiego cwaniaka, który za pieniądze pomaga Żydom ukryć się w kanał przed okupantem. Na naszych oczach dokonuje się przemiana tego człowieka, zarówno w warstwie duchowej, jak i praktycznej. Z jednej strony rodzi się w nim poczucie solidarności, a z drugiej świadomość, że staje się kimś innym, lepszym. To dość przewrotne podejście do tematu wolności, niedosłowne, nieoczywiste, ale mogące otworzyć widzowi oczy i przydać się dziś, po wyjściu z kina.
– Boję się, powiem szczerze, takiego kina, które w kolejne wieczory nurza mnie w bólu, cierpieniu, beznadziei…
– Filmy, które mówią o politycznej wolności bywają przyciężkawe. Trudno, taki temat, raczej dołujący.
Film Agnieszki Łukasiak operuje rzeczywiście bardzo ciężkimi środkami, budzi dosadne emocje, rzadko widać w nim uśmiech. Film Agnieszki Holland natomiast, którego historia – jak zdaje się widzowi – zmierza do katastroficznego finału, zostawia nas z pozytywnym przesłaniem, że zmiana człowieka na dobre jest możliwa nawet w najpotworniejszych okolicznościach.
Jeżeli ktoś liczy na to, że All About Freedom Festival stanie się festiwalem filmów łatwych, miłych i przyjemnych, to wierzy też zapewne w tak zwany pokój na świecie. Nim tych czasów dożyjemy, mierzyć się będziemy z kinem opowiadającym o rzeczywistych problemach rzeczywistych ludzi. Przebłyski optymizmu są możliwe, ale nie będą dominować.
